LeprOsy

Uległe myśli

przez , 19.maj.2016, w Bez kategorii

Smakując symetrie cegieł w murach,
fundamenty życia pachną nimi wciąż,
zgłębiając masyw kwitnący w chmurach,
wieczorową porą, gdy podnosisz wzrok.

Miasto wciąż rośnie – kwitnący ogród,
kłaniasz się schodom robiąc kolejny krok,
tej windy rano nie było tutaj,
wiatru zakrętów czujesz na sobie wzrok.

Budynki biegną jakby na nieba sklepieniu,
błękitu oceanów choć suchość twych stóp,
pieści podłoże stąpając po bruku
i ogrom myśli jakby strumienia nurt.

Słońce już gaśnie w oddali śmiech,
pomiędzy murami zamykasz byt,
choć prowincją ciągle pachnie,
tam dusz zostawiłeś sześć.

Daleko doszedłeś lecz to nie drogi kres,
zalotnym uściskiem witasz kilka drzew,
wkraczając w ciemny bizantyjski deszcz,
zamykasz powieki, miasto zasypia też.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Galopem przez dźwiek lasu.

przez , 12.maj.2016, w Bez kategorii

Zamilkłe odłogiem leżące grymasy,
Powiewem skryte w czarnych zaciszach lasy,
Zerknąwszy pomiędzy darowizn, ślepych serca szaleństw,
poległszy pośrodku zawistnych ustaleń.
Budując świata swego cztery strony,
smagane ogniem skrawki wesołości, szalonych lat plony.
Zalane zbywalnych dóbr wdzięku dźwiękiem,
szarym, pospolitym, zepsutym kwiatów pękiem.
Schodzą ścieżkami ukrywając obrazów kaskady,
zamokłe, wypełzłe, pokrzywione sztalug emocji barykady,
pod dywan wchodząc bez pośrednich zmysłów,
szukają tego, czego w ich życiu nie doświadczać im przyszło.
W zapomnieniu, ukrywając malizny niezadowolenie,
milkną – szybując w marzeń zakamuflowanych w snach przestrzenie,
kończącym lot manewrem, bezustannie wykonywanym,
odmylić życie od nicości w zapętlonym oszukiwaniu stałym.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Nietrefne niesamopoczucie

przez , 22.kwi.2016, w Bez kategorii

Jasnego wina łez smak słony,
butelkowym strumieniem leje się,
policzków czerwień, żalem oznaczonych,
melodią nut wciąż porażany jest.

Wytrawność w gorycz zmienia się,
bez celu, bez ramion, bez bliskości, pech.
Kiedy temat rozprawki szukany wnet,
w potrzasku, za rogiem, okiełznany w szarości mej.

Zbłąkany bezwstydnie, szept roztargniony,
samotnością lecząc urazy swe,
wspomina, że kiedyś taki nieposkromiony
dzisiaj pokonany nawet przez najjaśniejszą czerń.

Zmysłowy bezład, bez celu i wad,
zamknięty spogląda z kieliszkiem wina zza krat
i spuszcza głowę, pomijając chuć,
krzykliwym tonem – wolności wróć!

Tych łez strumieni, pustyni glob,
pod księżyca znakiem, bez błysku noc,
radości szpada, nie nasz ten los,
umarli w próżni, miłości cios.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Małe wrażenia

przez , 07.sty.2016, w Bez kategorii

Małe wrażenia
pośrodku trawiastych flamingów,
wodując bez strachu po cichu
najedzą się wreszcie.
By zamknąć w bezliku
te taśmy co grają na wietrze.
Wędrować z daleka,
cofając wciąż czasy,
ten zestaw okrutny przyniosły.
Zapomnieć by powstać.
Otworzyć i uciec,
od złotych łańcuchów i kluczy.
Biec wciąż bezustannie,
marnować talenty,
na niczym nie sypnąć spojrzeniem,
to Człek jest pokraczny,
nie tylko sumienie,
a wszystko to boli niezmiernie.
Co więcej powiedzieć,
gdy kolor jest jeden,
a wszystko w około to złuda.
Wziąć w garść życia pętle
i dobić sumienie,
Na zawsze do piekła się udać.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Ciepły grudniowy poranek

przez , 20.gru.2015, w Bez kategorii

Jesteśmy pyłem na wietrze,
zamkniętym rozdziałem marzeń,
cywilizacją, która upadła,
tańczącymi dziećmi ognia,
bezkierunkowymi latawcami
zamkniętymi na przystani.
Zagubionymi pomiędzy uczuciami,
gnani zapomnianymi pragnieniami,
kołysząc w rękach utraconą młodość.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Podatny, zmęczony, bez wiary.

przez , 05.lis.2015, w Bez kategorii

Cierpienie i łzy,
wieczności kres,
owadów krzyk,
i dzikości zew.

Czołgając się,
wciąż spijam krew,
tak pragnę śnić,
kiedy piekła kres.

Zamykam wciąż się,
wnet znikam stąd,
ten świat wciąż jest,
zamkniętym snem.

Patrząc w głąb,
już widzę ją,
ten ciemny krąg,
otacza nas.

Już idzie kres,
życiowa mgła,
spowiła twarz,
odeszłaś w dal.

To koniec już,
westchnienia czas,
zabiera dusze,
i płomień zgasł.

Nic nie ma już,
to pustki strach,
a krwisty zew,
też umarł w snach.

Tysiące snów,
ty patrzysz wciąż,
nie wiedząc czy,
obudzisz ją.

Ta ciężko śpi,
przez owady i łzy,
raniące zachody,
i Słońca wschody.

Bez spokoju wiru
Bez ciemności blasku
Tak rodzi się demon
Pośród krzyży trzasku.

LeprOsy

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...