LeprOsy

Jasna czerń przeszłości

przez , 24.maj.2017, w Bez kategorii

Ekstremalne nawyki powracają
Ekstremalne miejsca których nie znałem
Znowu zniszczyłem wszystko co nowe
Wszystko co posiadałem
Wyrzuciłem to przez okno, ale powróciło
Ekstremalne przyzwyczajenia, które znam
Przybierają kolory mojego morza
Doskonale nadały mi barwy
Ekstremalne metody pomagają mi
One pomagają mi późną nocą
Ekstremalne miejsca gdzie bywałem
Które nigdy nie ujrzały żadnego światła
Brudne piwnice, brudny hałas
Brudne miejsca przenikają
Ekstremalne skrajne światy
Czy kiedykolwiek wtedy to lubiłaś?
Stanąłbym wtedy za tym
Zawsze jest taka możliwość
Wtedy to się rozpadło! Rozpadło się!
I zamknąłem swój świat
I nigdy nie otwierałem się na nic
Co mogło do mnie dotrzeć
Musiałem zamknąć wszystko
Musiałem zamknąć swój umysł
Zbyt wiele rzeczy, które mogłyby mnie zranić
Zbyt wiele co mogłoby mnie oslepić
Widziałem tak wiele, w tak licznych miejscach
Tak wiele cierpień, tak wiele twarzy
Tak wiele obrzydliwych rzeczy
Nigdy byś nie uwierzyła
Stanąłbym wtedy za tym
To zawsze wychodzi na dobre
Wtedy to się rozpadło! Rozpadło się!
Jak to zawsze bywa, zawsze tak bywa…

Zostaw komentarz więcej...

Evil Thing

przez , 18.lut.2017, w Bez kategorii

Odsłużyłem swoje zatracenie,
W tym prywatnym piekle.
Tysiące gniewów,
Utrzymywało mnie przy życiu.
Wyrzeźbiły dziurę w twojej zdeformowanej duszy.
Jestem tu, by ją przelecieć.
Błogosławieństwo jest klątwą,
Uwiedzenie i pragnienie,
Zaspokajają głód,
który jest w środku.
Zadbaj o ostrożność,
gdy patrzysz w moim kierunku.
Ujrzyj pustkę w moich oczach,
I zło,
które przynoszę.
Bezduszne światło.
Ostrzeżenie przyszło pod twoje nogi.
Poczuj, jak twoje marzenia wymykają się,
zadbaj o ostrożność,
W śmiertelności nocy.
Pozwól, by ciemność znów powstała.
Pragnienia, potrzeby,
Nakarm mnie nim.
Błogosławieństwo jest klątwą,
uwodzenie i pragnienia,
zaspokajają głód,
który jest w środku.
Pragnę cię.
Potrzebuję twojego życia.

Zostaw komentarz więcej...

Coś dzieje się.

przez , 09.lut.2017, w Bez kategorii

Coś się dzieje niedobrego,
stojąc na stacji, wypatrując windy,
ze spokojem na ramieniu i uśmiechem w dłoni,
nie moknę, sprytnie unikając deszczu.

Coś się dzieje niedobrego,
sfruwając z łóżka przed północą,
fascynowany blaskiem niewidzialnych świateł,
otulony skrawkami dnia wczorajszego.

Coś się dzieje niedobrego,
o krok od obłędu, zatrzymany w czasie,
cedząc i rozpamiętując dręczące decyzje,
bezimienny podróżnik pośród lasu.

Coś się dzieje niedobrego,
wycięty z tektury na szarym tle ścian,
w zwykłym szlafroku na wieczorowym balu,
połamany kwiatami nienawiści.

Coś się dzieje niedobrego,
Schowany w kąciku ust,
przykryty drżącym głosem,
poganiany zimnym dreszczem.

Coś się dzieje niedobrego,
rozdarty między argumentów obłok,
tańczący w cieniach o tęczowym blasku,
szeleszczący wyschniętą duszą.

Coś się dzieje niedobrego,
wydarty z papierowych empatii,
jednocześnie w miliardach miejsc świata,
na odludziu, pośrodku traw złotych.

Coś się dzieje niedobrego…

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Rewolucje

przez , 30.lis.2016, w Bez kategorii

Głowa boli od odpowinności,
sumienie od blokad i przeszłości,
Rozczarowują możliwości,
blokując życia sens.
Perspektywa przyszłości – świeci psychozą.
Marzenia umierają,
Intelekt upada,
Pęd istnienia zabija subtelności,
Czerń, silny wiatr, niestabilny port.
Droga, bród, niechciany grób.
To miasto samotności.
Bezkres szarości i pustych głów,
„Wspaniałych” martwych serc.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Zerkaj za róg

przez , 20.wrz.2016, w Bez kategorii

Gdy tym piekłem żyję tutaj, serce się otwiera,
bo nie wszystkie grzechy moje, miłość też pożera.
Rozetnijcie ciało moje i wyjmijcie dusze,
która cierpi rozjuszona, przeżywa katusze.

Ale serce wzięli me, dusze rozerwali,
w kąt zbrukane ciało martwe z pasją wrzucali.
Zatracili ludzkość moją, godność odebrali
i zostałem duchem marnym, już na wieki cale.

Truchło leży tam do dzisiaj, nie odnalezione
Wolność moją mierzę dzisiaj, nienawiścią słoną,
Lecz gdzie droga do świątyni, by znów się narodzić
scalić w całość wszystkie twarze, z przeszłością pogodzić.

Teraz wśród pochodni stoję, oczu już nie chowam,
kiedy widzę te niedole, ludzkości pożogę.
Serce dziś nie boli wcale, dusza też sprzedana,
tylko smród spalonej skory i ma postać czarna.

Kiedy wrócę odrodzony, po pokut traktacie,
za te wszystkie przewinienia, wszystkich moich braci.
W jasnym blasku stanę we śnie, blady jak poranek,
ty zastanów się nad losem tuz przed końcem marnym.

Wszystkich dni są policzone, przed najazdem czarta,
bo co z zewnątrz jest odbiciem, w środku marnie wzrasta.
Na dróg końcu tylko jedno, chciałbyś jeszcze wybór?
ostra strzał zabiły wszystko, strzelaniem na przekór.

LeprOsy

Zostaw komentarz więcej...

Tolerancja

przez , 19.wrz.2016, w Bez kategorii

Żółte światło widzę we śnie, zaraz mnie oślepi
Czekaj bracie, jest za wcześnie, jutro będzie lepiej
Ale jutro nie przynosi radości mi wcale
Albo piję znów ze złości albo na czczo palę

Ja za miasto się wymykam bo mi serce pęka
Tam spotyka mnie osika i sucha wisienka
Chociaż by stokrotka jedna, jeden kwiat na wiśni
Nic się tutaj zrobić nie da, nic po mojej myśli

Pędzę, pędzę w szczere pole, pustka nie ma boga
Tylko popiół i kąkole w dal ucieka droga
Przez siedliska wilkołaków, biegnie lasem, borem
A na końcu tego szlaku stoi kat z toporem.

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...